“Weź życie we własne ręce. I co się wtedy stanie? Coś strasznego: nie będzie kogo obwiniać.”

    - Erica Jong

 Chcę wiosny, obudzenia , słońca, zieleni bijącej po oczach..Już mam dosyć szaro-burych poranków, zimna i wilgoci. Nic się nie chce, mało cieszy. I kiedy to piszę śmiać mi się chce. Wyliczać  nieprzychylności natury, skutków ocieplenia klimatu – cokolwiek to znaczy, kiepskich zdarzeń na które wpływ mam zdecydowanie ograniczony daje mizerne skutki  i wszyscy to wiedzą. A jednak lubimy wkręcać się w  niełaskę losu tłumacząc nią źródło naszej słabej jakości trwania.

W oczekiwaniu na wiosnę postawiłam „na oczach” doniczkę z ledwie wystającymi zalążkami przyszłych żonkili. Ma mi cokolwiek zatrzeć bezsensowne oczekiwanie na „bycie lepiej”. Jeśli jasne jest, że wiosna przyjdzie niezależnie ode mnie i niespecjalnie mam wpływ aby ten fakt cokolwiek przyspieszyć, radzę sobie jak mogę.  I choć wydawać by się mogło, że moje mamroczenie o wiośnie jest  bardzo oczywiste to jednak stanowi prozaiczny przykład na nasze podejście do życia.  Przecież schyłek zimy jest faktem powtarzalnym co rok a więc możemy przewidzieć nasze podejście do życia , samopoczucie, spadek aktywności  w tym czasie. Podobnych sytuacji jest wiele. Prawie zwalają nas z nóg i budują wewnętrzną  niemoc, irytację oraz niezaprzeczalny argument, że oto czas, sytuacja, okoliczności  nie sprzyjają.  Zgadzam się z tym absolutnie. Mam doskonałą umiejętność poszukiwania przyczyn swojego zniechęcenia. Kiedy się już nim upoję – czasem trwa to aż 15 minut galopującego dialogu ze sobą , odkrywam z radością, że jak to nie mogę ? przecież mogę jeszcze to i to i to….:))))

W czym sprawa? Każdy z nas ma swój niepowtarzalny, wyuczony  system strategii i programu  operacyjnego przyczyniający się do tego,  jak funkcjonuje w różnych sytuacjach,   w czasie, w relacjach z innymi, jak postrzega , uczy się  czy wreszcie  motywuje i podejmuje  decyzje. Bez wnikania w jakieś szczegółowe typologie bo właściwie nie ma typów w stanie „czystym” istnieje możliwość dokonania autorefleksji, sprawdzenia jak ja to mam i co mogę w związku z tym  zrobić. Okazuje się bowiem, że sama wiedza o sobie to już krok do przodu, to płaszczyzna która określa osobiste zasoby i pozwala ustalić kierunek dalszych działań.  Generalnie żyjemy w złudzeniu że siebie znamy, że wiemy lub potrafimy oszacować,  czego się możemy po sobie spodziewać. Jednocześnie jest to świadomość dosyć powierzchowna, która wpędza nas w pułapki zamotania,  poszukiwanie sensu,  uzasadniania niepowodzeń i szukania ich niejednokrotnie poza nami. A przecież jedyną realną możliwością jest wpływanie właśnie na siebie – sterowanie sobą, dokonywanie świadomych wyborów i podejmowanie świadomych działań.  Większość problemów interpersonalnych i intrapersonalnych wynika z niedocenienia osobistej roli jaką możemy odegrać  dzięki naszym dyspozycjom i zasobom wynikającym z szeroko pojętych kompetencji. Możemy mieć bardzo unikatową wiedzę, wyjątkową znajomość przedmiotu i co z tego jeśli nie potrafimy jej w odpowiedni sposób „sprzedać”, chowamy w sobie, kolekcjonujemy. Co z tego, że mamy świetne pomysły, jeszcze lepsze intencje skoro „z jakiś powodów”J)) nie podejmujemy aktywności aby je zrealizować.

Wszystkie nasze zasoby i ich wykorzystanie  lub nie  w różnych sytuacjach mają  swoje konsekwencje.  Dobrze wiedzieć jak to się dzieje, że potrafię być skuteczna czy efektywna. Dobrze wiedzieć jak swoją sprawność osiągają inni.  Co sprawia, że potrafimy wpłynąć na innych i z jakich powodów to się nie udaje. Niezależnie czy jest to osobisty partner, współpracownik , klient czy szef. Tak naprawdę kluczem do zrozumienia  świata innej osoby jest wiedza o sobie samym . Kluczem do osiągania rezultatów  jest poruszanie w świecie ludzi i komunikacja z nimi. Złudne jest myślenie, że można ludzi zmienić. Oni mogą zmienić się sami – jeśli  tylko zechcą i zrobią wysiłek. My możemy umieć ich lepiej poznać i wiedzieć czego się po nich spodziewać oraz jak wpływać aby osiągnąć porozumienie.

Zarówno w domu jak i w pracy – trochę instynktownie, już nie po omacku ale jeszcze ostrożnie próbujemy wpłynąć na drugą osobę bez świadomości, że pewne kwestie w jej postępowaniu, sposobie bycia i działania nie nadają  się do modyfikacji  ale zdaje się nam, że można je oswoić, zaakceptować . Można podjąć decyzję na ile możemy z nimi żyć czy pracować i możemy wiedzieć to dużo  wcześniej  – na 3 randce, w  trakcie rekrutacji czy po 3 tygodniach w nowej pracy.

Komplikatorów i ułatwiaczy  jest w naszym życiu całe mnóstwo . Każdy z nas ma ich wystarczającą ilość,  aby być i mieć cokolwiek zechce.  Zatem pewnie warto je odkryć i nauczyć się wykorzystywać świadomie, kiedy tylko zechcesz.  A czy Ty jesteś gotowa  aby się o tym przekonać?