Było piękne niedzielne południe, deptak w środku miasta. Ludzi jak zwykle mnóstwo, kafejki w centralnym punkcie oblężone. Czekałam z dziećmi na lody. Wokół mnie wszystkie stoliki były zajęte. Każdy zajmował się sobą do chwili,  gdy zjawił się on – odrapany, brudny – bezdomny żebrak. Wyciągnął rękę z prośbą o jałmużnę  do  Pani przy stoliku z [...]